
Kiedy miesiąc temu odliczaliśmy sekundy do północy, lista naszych postanowień wydawała się nie tylko realna, ale wręcz ekscytująca. Dzisiaj, 31 stycznia, emocje opadły, a my stoimy przed lustrem (i kalendarzem), by odpowiedzieć sobie na kilka niewygodnych, ale potrzebnych pytań.
Gdzie jesteśmy na mapie naszych celów?
Z ręką na sercu, ile z Twoich noworocznych obietnic przetrwało zderzenie z szarą rzeczywistością połowy miesiąca? Jeśli udało Ci się utrzymać tempo – czapki z głów. Jesteś w mniejszości, która przekuła zapał w nawyk.
Jeśli jednak Twoja Twoja karta lojalnościowa w naszym studiu treningowych kurzy się w portfelu, a nauka angielskiego skończyła się na instalacji aplikacji – spokojnie. To nie jest moment na biczowanie się, ale na uczciwą analizę.
Co mogliśmy zrobić lepiej?
Zazwyczaj nasz błąd polega na maksymalizmie. Chcemy zmienić wszystko naraz: dietę, finanse, karierę i życie duchowe. Efekt? System operacyjny naszego mózgu się przegrzewa i wybiera najbezpieczniejszą opcję – powrót do starych nawyków.
Mogliśmy zacząć od mniejszych kroków. Zamiast „będę biegać 5 razy w tygodniu”, może warto było zacząć od „wyjdę na 15-minutowy spacer”?
Co stoi nam na przeszkodzie?
Największym hamulcem rzadko jest brak czasu. Najczęściej to:
- Perfekcjonizm: Myślenie „wszystko albo nic”. Jeśli jeden dzień nam nie wyszedł, uznajemy, że cały proces jest do wyrzucenia.
- Brak planu B: Nie przewidzieliśmy, co zrobimy, gdy dopadnie nas zmęczenie, przeziębienie albo gorszy dzień w pracy.
- Zbyt wysoka poprzeczka: Nasze cele były życzeniami, a nie realnymi zadaniami do wykonania.
Refleksja na koniec miesiąca.
Styczeń to tylko wersja demonstracyjna roku. Jeśli nie poszedł po Twojej myśli, nie oznacza to, że pozostałe 11 miesięcy są stracone. Luty nie ma tej „magicznej” otoczki nowego początku, ale dzięki temu daje nam coś cenniejszego – spokój i szansę na rzetelną pracę bez presji.
Pytanie do Was: Co było Waszym największym wyzwaniem w tym miesiącu? Czy udało Wam się postawić choć jeden mały krok w stronę celu, czy raczej potrzebujecie „nowego otwarcia” od jutra?
